Kto spotyka w mieście dzika…ten powinien zachować spokój

, 24 maja 2018
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W ostatnim okresie rośnie liczba zgłoszeń, mówiących o spacerujących po centrum Skarżyska dzikach. Zgłoszenia często podparte są zdjęciami oraz filmami wykonanymi przez mieszkańców. Kto odpowiada za ewentualne szkody, które mogłyby wyrządzić zwierzęta? Postanowiliśmy się temu przyjrzeć z bliska.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Problem narasta
Skontaktował się z nami czytelnik, w sprawie dzików spacerujących po centrum Skarżyska. Zwrócił uwagę, że na jego osiedlu oraz w jego pobliżu, zwierzęta niszczą trawniki i straszą mieszkańców. Ludzie coraz częściej pytają czy musi dojść do tragedii, aby ktoś zainteresował się problemem, a problem do nowych nie należy i jak widać rośnie.

Pierwsze wzmianki o problemie dzików pojawiały się w Telewizji Publicznej już w 2013 roku.

Mieszkańcy dokumentują przypadki

Niemal na wszystkie portale w Skarżysku, jak także i do nas płyną filmy i zdjęcia ukazujące dziki przechadzające się pod galerią Hermes, czy marketem Kaufland. Trafiły się nawet informacje, o eskortowaniu dzików przez straż pożarną. Najwięcej takich udokumentowanych przypadków, można znaleźć na facebookowym portalu Spotted Skarżysko-Kamienna.

Kto odpowiada za dziki w mieście?

Choć zwierzęta dziko żyjące pojawiają się przede wszystkim na terenach leśnych i innych użytkach zielonych, coraz częściej możemy je spotkać również na terenach zurbanizowanych miasta. O dostrzeżeniu takiego zwierzęcia powinniśmy informować służby miejskie wyłącznie wtedy, gdy znajduje się ono poza swoim naturalnym środowiskiem bądź wymaga pomocy. W takim przypadku powinniśmy skontaktować się np. ze Strażą Miejską, w której znajdują się tzw. Eko Patrole – czyli jednostki, których zadaniem jest m.in. ratowanie zwierząt.

Kto jednak odpowiada za to, aby dzika zwierzyna nie dostawała się do miast? Do kogo zwracać się z roszczeniami gdy doznamy szkód ze strony np. dzików? Podpierając się na wyroku z 16.02.2017r w podobnej sprawie, gdy na wskutek ataku stukilogramowego odyńca mężczyzna doznał poważnych obrażeń (m.in. wstrząśnienie mózgu, krwiaki płata skroniowego, pęknięcie kilku kości, pourazową głuchotę prawostronną, oczopląs, syndrom stresu pourazowego) można uznać, że odpowiedzialny jest starosta lub gmina.

Ale czy aby na pewno? W związku z 40% uszczerbkiem na zdrowiu mężczyzna wystąpił przeciwko komendantowi policji oraz wojewodzie (statio fisci Skarbu Państwa) z powództwem o zadośćuczynienie za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia.

Z instancji do Instancji

Sąd I instancji powództwo uwzględnił i zasądził 120 tys. złotych zadośćuczynienia: zwierzęta łowne w stanie wolnym są własnością Skarbu Państwa, na wojewodzie spoczywają obowiązki w zakresie kontroli nad dzikimi zwierzętami i czuwania, by nie wyrządzały szkód. Wojewoda wiedział, że pojawiły się dziki, ale działań takich podlegająca mu Państwowa Straż Łowiecka nie podjęła, zatem ponosi odpowiedzialność za szkodę na podstawie art. 417 kc i art. 431 kc.
Jednak w II instancji wyrok został zmieniony, a powództwo oddalone: odpowiedzialności właściciela dzikiego zwierzęcia nie sposób wywodzić z samego prawa łowieckiego, które określa wyłącznie zasady odpowiedzialności za szkodę na mieniu — ale nie za krzywdę na osobie (por. „Odszkodowanie za szkodę rolną wyrządzoną przez dzikie zwierzęta”). Podstawą odpowiedzialności nie mógł być art. 431 kc, bo ten odnosi się wyłącznie do zwierząt utrzymywanych przez człowieka, zaś zastosowanie art. 417 kc wyłącza brak bezprawności działania lub zaniechania wojewody. Obowiązki zabezpieczenia terenów miejskich przed dzikimi zwierzętami obciążają starostę (odstrzał redukcyjny, art. 45 ust. 3 prawa łowieckiego), sejmik województwa (art. 33a uoz) oraz gminę (art. 7 ust. 1 pkt 4 usg).

SN uwzględnił skargę kasacyjną: co do zasady odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną wskutek działania lub zaniechania władzy publicznej powinien wynikać z naruszenia zakazu lub nakazu wynikającego z przepisu prawa. Jednakże w wyjątkowych sytuacjach odpowiedzialność władzy publicznej może wynikać także z naruszenia zasad współżycia społecznego.

Wykonywanie przez organy samorządu terytorialnego zadań z zakresu administracji rządowej podlega kontroli wojewody pod względem legalności, gospodarności i rzetelności, zaś sam w sobie wojewoda odpowiada m.in. za ochronę zwierząt (art. 37 ust. 1 pr.łow.). Wystarczającą przesłanką odpowiedzialności Skarbu Państwa jest już samo zaniechanie kontroli rzetelności wykonywania tych zadań — bo skoro zatem wolno żyjąca zwierzyna łowna „grasuje po ulicach miasta, atakując ludzi”, to doszło do naruszenia powinności w zakresie ochrony człowieka przed dzikimi zwierzętami.

Skoro mogło zatem dojść do bierności Państwowej Straży Łowieckiej w odniesieniu informacji o pojawianiu się dzikich zwierząt w miastach, oddalenie powództwa przed ustaleniem tych okoliczności było przedwczesne, toteż zaskarżony wyrok został uchylony, a sprawa wraca do ponownego rozpoznania przez sąd II instancji.

 

Jak zachować się gdy spotkamy dzika w środku miasta?

„Najważniejsze to zachować spokój i powoli się wycofać” – stwierdza Strąk. – „Wiadomo, że większość mieszkańców miast nie ma odpowiedniego doświadczenia: nigdy z takim zwierzęciem nie miała do czynienia, nie widziała go na żywo. Warto uważać, żeby zwierzęcia nie wystraszyć, nie zrobić nic, co mogłoby je ewentualnie sprowokować do czegoś, co uznamy za atak” – tłumaczy.

Dotyczy to zwłaszcza właścicieli psów, którzy na terenach mało zaludnionych czy na spacerach po miejskich terenach zielonych często pozwalają swoim pupilom biegać luzem. „Jeśli wychodzimy na spacer z psem – ważne jest, by trzymać go na smyczy” – uczula kierownik Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt. – „Często otrzymujemy zgłoszenia o psach zaatakowanych podczas spaceru, w sytuacji gdy oddaliły się od swojego opiekuna. Na ogół okazuje się, że sytuacja wygląda w ten sposób: biegający luzem pies zbliża się do dzika, oszczekuje go, w wyniku czego zwierzę atakuje psa, a pies biegnie z powrotem do właściciela, o ile jeszcze może przybiec. Zdarzają się przypadki gdy psy zostają zabite lub ciężko poranione przez dziki. Często szarża tego dzika odbierana jest właśnie jako szarża na człowieka. Tymczasem zawsze powinniśmy zachowywać się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i podstawowymi zasadami bezpieczeństwa związanymi z przebywaniem na terenach leśnych” – apeluje Strąk.

Dzików niebawem nie będzie

Jak informuje Zbigniew Dąbrowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Skarżysko w wywiadzie dla Echa dnia, dzików w województwie Świętokrzyskim niebawem nie będzie. Dlaczego? – „Jest ich coraz mniej. Populacja zmniejsza się. Na to wskazują obserwacje. Na wiosnę przyszłego roku ma być jedna sztuka na tysiąc hektarów powierzchni obwodu łowieckiego w całej Polsce. Czyli praktycznie dzików ma nie być. Ma to związek z walką z Afrykańskim Pomorem Świń, odstrzałem i powrotem wilków”.- stwierdza Dąbrowski

Skąd więc dziki w mieście?

Wiosną dziki nie mają zbyt wiele pokarmu. A w pobliżu ludzi zawsze coś dobrego znajdą. Te zwierzęta są tam, gdzie mają pod dostatkiem pożywienia. To inteligentne stworzenia, szybko uczą się, że na obrzeżach miast mogą znaleźć pokarm.

Afrykański Pomór Świń, na pewno do nas dotrze

Mimo iż leśnicy nie chcą podawać dat, to jednogłośnie twierdzą, że choroba na pewno dotrze. ASF rozprzestrzenia się szybko. Według statystyk obecnie jest już pod Warką i idzie do nas od wschodu i północy. Dziś jest blisko Puszczy Kozienickiej – twierdzi nadleśniczy.

Nie tylko dziki

Mieszkańcy donoszą także o miejskich wędrówkach saren, ale przede wszystkim o tegorocznej pladze kun. Polskę zamieszkują dwa gatunki kun: kuna leśna zwana tumakiem oraz kuna domowa, czyli kamionka. Ich nazwy dobrze oddają związek tych zwierząt z środowiskami ich bytowania: środowiskiem kuny leśnej są bory i lasy, natomiast kuna domowa bytuje bliżej człowieka: na terenach rolniczych, wsiach i miastach. Obydwie kuny mają wydłużoną sylwetkę, dość krótkie łapy i długi puszysty ogon. Kamionka jest jaśniejsza i ma białą, rozgałęzioną plamę na podgardlu i szyi (u tumaka zwarta plama jest zwykle żółta). Jak na typowego przedstawiciela ssaków drapieżnych kuna ma dość urozmaicona dietę: poluje na gryzonie, ptaki, owady, a jesienią chętnie zjada śliwki, czereśnie, winogrona i inne owoce. W mieście znajduje schronienia na strychach budynków, we wsiach –  w stodołach, komurkach czy opuszczonych gniazdach srok i wron. Na ziemi porusza się szybkimi skokami, penetrując dokładnie brzeg rzeki, zadrzewienia i grupy krzewów, pozostawiając przy tym na śniegu charakterystyczne „dwójki” tropów; w razie potrzeby dobrze pływa. Zręcznie wspina się na pnie drzew, a także ściany budynków. Mieszkańcy zauważyli jednak, że pladze kun towarzyszy duża ilość martwego ptactwa niemal w całym mieście.

 

Źródło: Spotted Skarżysko
Echo Dnia, czasopismo.legeartis,
naukawpolsce.pap.pl

Polub nas na Facebooku

Wiadomości z powiatu: szydłowieckiego, skarżyskiego, opoczyńskiego, koneckiego, przysuskiego i okolic



Drodzy czytelnicy!

Wasz głos jest dla nas bardzo ważny. Chcemy pisać o rzeczach, które są najbardziej istotne dla naszej lokalnej społeczności i są wam najbliższe. Jeśli jest jakaś sprawa, historia, wydarzenie, które chcielibyście nagłośnić piszcie do nas na kontakt@odrowaz24.pl

Zachęcamy również do przesyłania do nas ogłoszeń o pracę, drobnych ogłoszeń sprzedam/kupię, oraz innych, które z miłą chęcią nagłośnimy pośród naszej rosnącej lokalnej społeczności pięciu powiatów Ziemi Odrowążów.

Czekamy na wasze informacje - Redakcja Odrowąż 24

Możesz też dodać bezpośrednio informację TUTAJ