„Pomysł na firmę podsunął mi artykuł o hackerach”-wywiad z Jakubem Piotrowskim, współzałożycielem Give Bytes

, 13 maja 2018
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Urodził się i wychował w Szydłowcu, studiował w Warszawie by ostatecznie zamieszkać i spełniać się w Londynie – rozmawiamy dziś z Jakubem Piotrowskim, współzałożycielem Give Bytes, firmy która bierze udział w ekskluzywnym konkursie organizowanym przez multimiliardera, Richarda Bransona.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zacznę może trochę nietypowo, ale pytanie nasuwa się samo,-czy chęć robienia wielkich rzeczy ma sens w małym rodzinnym mieście, czy jednak zawsze wiąże się to z podróżą w tzw. wielki świat? Jak to było w Pana przypadku?

Żeby robić ciekawe i innowacyjne projekty informatyczne, trzeba poruszać się między właściwymi ludźmi, mającymi doświadczenia w podobnych projektach. Są to zazwyczaj ludzie kreatywni, rozumiejący zarówno technologię jak i mechanizmy biznesu. Takich ludzi w Londynie nie brakuje.

Londyn to niepodważalnie miejsce dające więcej możliwości do rozwoju niż Szydłowiec, aczkolwiek w czasach postępującej cyfryzacji świat się skurczył, a pojęcie globalnej wioski jest aktualniejsze niż kiedykolwiek. Czy myśli Pan, że można by było wystartować z podobną inicjatywą w mniejszej miejscowości?

Uważam, że jest to możliwe tylko wtedy jeśli osoba rozkręcająca taką inicjatywę ma nie tylko wizję tego co chce zrobić, ale także parę lat doświadczenia i najlepiej kontakty zdobyte gdzieś na dużych komercyjnych, międzynarodowych projektach. Internet daje dużo możliwości, ale jednak sama fantazja nie wystarczy. Londyn jest miejscem, które w szybki sposób waliduje – sprawdza czy coś się przyjmie czy nie. Można mieszkać w Szydłowcu i pracować dla firmy, która już funkcjonuje, ma zewnętrzne finansowanie i najlepiej jak już zarabia i przynosi zyski, ale na to niestety trzeba poczekać.

W Pańskiej prezentacji można znaleźć takie stanowiska jak Blockchain Solution Designer, Delivery Manager, Digital Marketing Consultant. Niejedna osoba zapewne miałaby problem z rozszyfrowaniem tych pozycji. Czy możemy więc przybliżyć czytelnikom definicję powyższych profesji?

Bardzo dobre pytanie, które często zadają mi rodzice – pytają – Kuba co Ty właściwie robisz i gdzie się tego nauczyłeś? Moja fascynacja technologią Blockchain zaczęła się jakieś 3 lata temu, kiedy po raz pierwszy się z nią zetknąłem. Jest to bardzo ciekawa technologia, która zrewolucjonizuje nasze życie w stopniu nie mniejszym niż Internet. Jest to tak w dużym skrócie bardzo bezpieczna, zaszyfrowana i rozproszona baza danych, która stosuje dziś coraz więcej firm i która redefiniuje pojęcie zaufania. Blockchain jest również fundamentem kryptowalut takich jak Bitcoin. Ja natomiast pomagam projektować rozwiązania, w których ta technologia może być przydatna – jest to aktualnie moje główne hobby. Poza tym pracuje aktualnie jako Software Delivery Manager dla Renault, gdzie jestem odpowiedzialny za koordynacje prac związanych z wdrażaniem nowych funkcjonalności na stronach internetowych Renault i Dacia na całym świecie. Jeśli chodzi o digital marketing – jest to dyscyplina, którą fascynowałem się już podczas studiów w SGH. W 2005 kiedy powstawał dopiero YouTube, a o Spotify czy iPhonie jeszcze nikt nie słyszał, obroniłem prace magisterską pt. „Internet jako kanał dystrybucji muzyki”

Give Bytes to między innymi i Pana dziecko. Kiedy i gdzie to wszystko się zaczęło? Czym zajmuje się firma i czemu akurat to Wy zmienicie świat?

Give Bytes jest platformą crowdfunding’owa, na której użytkownicy będą mogli wspomagać zbiorki pieniędzy na różne cele. To co nas wyróżnia to to, że na Give Bytes każda osoba będzie mogła wspomagać dany cel dzieląc się mocą przeliczeniową swojego komputera bez konieczności wydawania pieniędzy. Może się to wydawać abstrakcyjne, ale to prawda – wystarczy mieć otwartą stronę internetową by móc pomagać.

Pomysł narodził się w lutym tego roku po tym jak przeczytałem artykuł o hackerach, którzy bez wiedzy użytkowników podkradali moc przeliczeniową ich komputerów do generowania kryptowalut (tzw. miningu). Jest to oczywiście nielegalne i nieetyczne, natomiast sama technologię uważam za fascynującą. Szybko przypomniała mi się historia Napstera, Emula, torrentów i innych programów, służących do nielegalnego ściągania muzyki. Dzięki mojej pracy magisterskiej zauważyłem pewną analogię w cyklu rozwoju technologii. To co kiedyś było nielegalne – dzisiaj zostało uregulowane i jest nieodłączną częścią naszego życia – patrz YouTube czy Spotify. Zrobiłem dogłębną analizę, pozbierałem trochę informacji. Okazuje się, że dzisiaj ponad 54% mieszkańców naszej planety codziennie korzysta z komputera, natomiast tylko niewiele ponad 1% ma wystarczająco wysoki dochód by móc się nim dzielić z innymi. Przegadaliśmy to z kolegą, z którym kiedyś pracowałem i stwierdziliśmy, że projekt rzeczywiście ma sens, a jak wypali to mamy realne szanse zmienić świat na lepsze. Tak powstał Give Bytes.

Historia pokazuje, że w podobnych warunkach powstawały wielkie idee, które często przeradzały się w jeszcze większe projekty. Potencjalny klient jednak zawsze zadaje sobie przynajmniej dwa pytania: -czy mi to potrzebne?, -ile mnie to będzie kosztować? Jak więc chcecie do siebie przekonać ludzi?

To trochę tak jak z pytaniem – co będę miał z tego jak wrzucę pieniądze do puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy… nie każdy rozumie, ze nasze szczęście bierze się, ze świadomości że możemy pomóc innej osobie. Kiedyś podczas pikniku w londyńskim parku słyszałem rozmowę ojca z 10-letnim synem na temat pieniędzy. Ojciec tłumaczył, że z pieniędzmi należy robić 3 rzeczy – wydawać, inwestować i przeznaczać na cele charytatywne, pomagając potrzebującym. Tylko wtedy będziesz naprawdę szczęśliwy. W Polsce ta świadomość musi się jeszcze trochę rozwinąć.

Virgin Media Business, (kiedyś część grupy Virgin brytyjskiego miliardera Richarda Bransona, obecnie Liberty Global) co roku organizuje konkurs, w którym rywalizują startupy o fundusze na wsparcie swojego pomysłu. Do podziału jest zawrotna kwota ponad miliona funtów. W tegorocznej edycji konkursu udział bierze Pańska firma. Aktualnie Wasz projekt zajmuje 4 miejsce na ponad 1000 startupów? Co dalej?

Pierwsza runda konkursu kończy się we wtorek 15-go maja o godzinie 19.00. Do tego czasu wchodząc na https://givebytes.com/vote można głosować na mój projekt, do czego zachęcam i o co serdecznie proszę wszystkich czytelników portalu Odrowaz24.pl. Do półfinału wchodzi 40 projektów z największą ilością głosów. Na tym etapie konkursu odbywają się prezentacje przez 4-osobowym jury. Do finału przechodzi najlepszych 6 projektów, a o tym kto zwycięży po ostatecznej prezentacji 25 maja, zdecyduje sam Sir Richard Branson.

Jak Pan ocenia poziom konkurencji i szanse projektu Give Bytes?

Poziom jest wysoki – jest bardzo dużo ciekawych pomysłów i walka o głosy jest bardzo zacięta. Ja od dnia rozpoczęcia kampanii rozmawiam ze wszystkimi osobami, których mam w znajomych i proszę o głosy. Jest kilka osób, które zaangażowały się w pomoc i werbują głosy wśród swoich znajomych – to bardzo miłe i chcę im za to serdecznie podziękować! To dzięki tym osobom mam motywacje by walczyć o finał. Czy mam szanse? Myślę, że tak 🙂

Jak duże nadzieje wiążecie z tym konkursem? Co jeśli wygracie? Co jeśli się nie uda?

Prawdę mówiąc poniekąd już odczuwam różnego rodzaju korzyści płynące z tego że startuje w tym konkursie – ułatwia to kontakty i buduje pewność siebie w prezentacjach na innych konkursach i rozmowach z inwestorami, którzy już na starcie widzą, że mój projekt jest wiarygodny. Dwa tygodnie temu wygrałem półfinał innego konkursu Block Show i 29 maja w Berlinie zmierzę się z 9 innymi startup’ami z całej Europy. Tak naprawdę najbardziej cenie sobie w tym projekcie fakt, ze poznaje bardzo wiele nieprawdopodobnie kreatywnych osób, od których sam się dużo uczę. Jeśli wygramy będziemy mieli środki na zbudowanie i wypromowanie tego projektu. Jeśli się nie uda – wyciągnę wnioski co można było zrobić inaczej i nie popełnię tych samych błędów w przyszłości.

Pana przykład pokazuje, że nieważne miejsce urodzenia, a upór, wytrwałość i siła są napędem w spełnianiu marzeń. W regionie ziemi Odrowąż jest wiele uzdolnionych osób, które nie do końca wierzą w swoje możliwości, często wychodząc z założenia że w mniejszej miejscowości nie warto próbować. Co Pan by poradził takim osobom? Jak mogą sobie pomóc?

Próbować zawsze warto, ale zanim spróbujesz – przeanalizuj, zaplanuj, oceń ryzyko i pamiętaj o tym, że jeśli nie wyjdziesz ze swojego comfort zone – nie spełnisz swoich marzeń. Tylko wtedy gdy zaczniesz robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłeś, jeżdżąc w miejsca których nie znasz, rozmawiając z ludźmi z obcych kultur, czytając książki i słuchając audiobooki o ludziach którzy osiągnęli i sukces – tylko wtedy Ty masz szansę osiągnąć sukces. Nie bój się błędów – popełniaj je jak najwcześniej i jak najszybciej, ale tylko raz! Różni ludzie mają różne ambicje i różne marzenia.

Inicjatywa ziemi Odrowąż. Czy pojęcie to jest Panu znane?

Oczywiście. Pomimo, że od dłuższego czasu nie mieszkam w Szydłowcu – historia naszego regionu jest mi dobrze znana. Sam jestem zwolennikiem konstruktywnych inicjatyw na poziomie lokalnym niezależnych od obozów i sympatii politycznych. Myślę, że inicjatywa ziemi Odrowąż ma duży potencjał przy promocji regionu.

Na koniec przybliżmy postać Jakuba Piotrowskiego prywatnie. Czy realizując na co dzień tak duże przedsięwzięcia,starcza czasu na hobby, zainteresowania? Co pozwala Panu naładować baterie?

W moim przypadku jest tak, że praca przy moim projekcie to moje hobby – to wyzwania, poznawanie nowych ludzi, rozwiązywanie problemów i kreatywność – to mnie napędza. Jak jestem zmęczony i potrzebuje odpocząć od miasta – najchętniej wyjeżdżam ze znajomymi na trekking albo jedziemy pod namioty – wtedy na kilka dni zostawiam komputer, zdejmuje z reki zegarek, wyłączam telefon i patrze w gwiazdy na niebie.

Dziękuje za rozmowę. Chciałem pogratulować i życzyć szczęścia w konkursie. Myślę, że nasi czytelnicy nie zawiodą.

 


 

Paweł Niziołek

Paweł Niziołek

Polub nas na Facebooku

Wiadomości z powiatu: szydłowieckiego, skarżyskiego, opoczyńskiego, koneckiego, przysuskiego i okolic