Rządzą u nas dwa obozy, jeden ma w nazwie “porozumienie”, a drugi “wspólnota”, a ani jedni, ani drudzy nie dbają w Szydłowcu, ani o porozumienie, ani o wspólnotę – wywiad z Marcinem Banaszczykiem

, 8 kwietnia 2018
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Rozmawiamy z Marcinem Banaszczykiem, redaktorem portalu Nasz Szydłowiec. Poruszamy tematykę prowadzenia lokalnych mediów internetowych, miasta Szydłowca – szczególnie w zakresie promocji tego ośrodka na mapie turystycznej Polski, kwestii lokalnej współpracy, a także planów Marcina odnośnie najbliższych wyborów samorządowych.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Kiedy pojawił się pomysł na założenie portalu Nasz Szydłowiec?

Kiedy konkretnie pojawił się pomysł na portal Nasz Szydłowiec nie mam pojęcia. Faktem jest jednak to, że pierwszy artykuł, który uznaje za początek portalu opublikowany został w sieci 16 kwietnia 2010 roku. Za kilka dni minie 8 lat, które zleciały bardzo szybko.

Początkowo był to hobbystycznie prowadzony blog, który jak się okazało z każdym miesiącem zyskiwał coraz większą popularność, więc postanowiłem zrobić z niego portal informacyjny. Przyjął się, uważam że wstrzeliłem się w swego rodzaju niszę na rynku, akurat w tamtym momencie potrzebne było takie medium w Szydłowcu.

Dziś portalu nie tworzę sam, a stoi za nim rzesza ludzi. Tych oficjalnie współpracujących z portalem, ale także tych, którzy informują nas o tym co ważne. Bez takiego zaplecza media w Internecie nie mają racji bytu.

Czy mógłbyś opisać fazy/etapy rozwoju portalu? Czy pojawił się jakiś moment kulminacyjny w Twojej działalności, który pozwolił stać się portalowi głównym medium informacyjnym w Szydłowcu?

Jeżeli chodzi o jakiś konkretny etap rozwoju portalu to chyba takiego nie było. Mam wrażenie, że to wszystko działo się samoistnie. Powtórzę to co odpowiedziałem w pierwszym pytaniu, popularność portalu Nasz Szydłowiec to trochę tzw. fuks, wstrzelenie się w lukę. Fuks, który tak jak mówisz zamienił się w jedno z głównych lokalnych mediów w Szydłowcu. Kiedy 8 lat temu, ktoś powiedziałby, że Nasz Szydłowiec będzie w 2018 roku w tym miejscu, w którym jest kazałbym się temu komuś stuknąć w głowę.

Dziś nie pozostaje nic innego jak tylko się cieszyć. Tym bardziej, że kiedy już portal istniał pojawiało się na rynku wiele podobnych inicjatyw, które nie przetrwały. Nasz Szydłowiec jest i mam nadzieję (tak przynajmniej planuję) będzie trwał nadal. Może to moja praca, aż do śmierci

Co obecnie Twoim zdaniem jest kluczowym czynnikiem do efektywnego prowadzenia medium internetowego. Co spowodowały ostatnie zmiany w algorytmach facebooka?

Facebook trochę dziś przeszkadza wydawcom, chce na nich zarobić. Duże firmy zamykają strony fanowskie na facebooku, ale takie firmy jak Nasz Szydłowiec nie będą mogły sobie na to pozwolić. Trzeba będzie z tymi pomysłami Zuckerberga żyć. Pocieszające jest to, że planowane jest wyróżnianie na tablicach użytkowników informacji lokalnych z ich najbliższego otoczenia. Dziś brak obecności w social media powoduje, że nie masz odbiorców. Dziś wszyscy są na facebooku, instagramie czy youtubie i media też muszą tam być.

Chcąc efektywnie prowadzić media nie możesz być dziś ‘offline’, to największy grzech. Nie może Cię zabraknąć tam, gdzie są odbiorcy. Oczywiście nadal najważniejsza jest według mnie treść, którą próbujemy zainteresować potencjalnego odbiorcę. Trzeba w tym miejscu jednak dodać, że dziś za treść nie uznaje się już tylko tekstu. Treścią są filmy video, gify, grafiki, zdjęcia itp. Zewsząd słyszy się, że Internet niebawem będzie opierał się na treściach video. Nam wydawcom, właścicielom nie pozostaje więc nic innego jak podążanie za trendami, za zmianami. Grunt to nie pogubić się w tym pędzącym świecie.

Czym zatem jest w chwili obecnej dla Ciebie portal Nasz Szydłowiec. Jak widzisz przyszłość portalu, jakie będą kolejne działania rozwojowe tego medium?

Nasz Szydłowiec to moje “dziecko”. Coś co sam wymyśliłem, sam stworzyłem, coś co codziennie funkcjonuje tak jak ja tym zarządzę. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie, że portalu nie ma, choć są momenty, że mam go już dosyć 🙂

Przyszłości jako takiej nie widzę, bo nie jestem jasnowidzem. Potrafię sobie ją wyobrazić, ale czy będzie taka jak chcę? Najważniejsze jest to, aby portal przynosił mi osobistą i zawodową satysfakcję. Ważny jest także aspekt finansowy, ale ten będzie zadowalający, jeżeli dwa poprzednie wymienione warunki zostaną spełnione.

Rozwój i jeszcze raz rozwój, ale za tym słowem kryją się tak szczegółowe konkrety, że nie chciałbym zanudzać czytelników. Jest wiele aspektów, które na Nasz Szydłowiec należy poprawić, pominąć, albo wdrożyć. To nadal nie jest idealnie funkcjonujący mechanizm, a chciałbym, aby tak w przyszłości było. Jak to się mówi “wszystko wyjdzie w praniu”.

Osobiście dochodziły do mnie opinie, że kolejny etap w Twojej karierze już będzie toczył się z Ratuszu Szydłowieckim. Czy jesteś w stanie nam teraz powiedzieć czy rozważasz swoją przyszłość w samorządzie lokalnym? Nie pytamy jeszcze o sprawowaną funkcję ; )

Takie plotki pojawiają się w Szydłowcu i w każdym innym mieście przy okazji każdego kto w jakiś sposób się wyróżnia. Nie inaczej jest ze mną, podczas poprzednich wyborów samorządowych wiele osób było nawet zdziwionych brakiem mojego kandydowania. Uważam jednak, że na tę chwilę moje kandydowanie nie jest odpowiednie ani dla mnie ani dla Szydłowca.

Wiem, że takie przymiarki są atrakcyjne dla mieszkańców i dla mediów, ale mogę z pełną odpowiedzialnością odpowiedzieć, że nie planuję, póki co kariery w ratuszu ani w samorządzie. W moim przypadku jest to trochę skomplikowane, ponieważ mam takie przekonania, że gdybym chciał kiedykolwiek startować musiałbym się pozbyć portalu.

Dla mnie nieetyczne jest bycie samorządowcem i redaktorem naczelnym portalu informacyjnego. Tak mam i to się raczej nie zmieni. Podsumowując uważam, że dziś jako dziennikarz mam więcej do zaoferowania miastu i jego mieszkańcom niż samorządowiec. I mówię tutaj o funkcji radnego, bo o burmistrzu nawet nie myślę. Bez zaplecza, bez odpowiedniej wiedzy? Bądźmy poważni. Zresztą obserwując szydłowiecki samorząd z boku, to nawet za karę nie chciałbym uczestniczyć w tym wszystkim.

Rządzą u nas dwa obozy, jeden ma w nazwie “porozumienie”, a drugi “wspólnota”, a ani jedni, ani drudzy nie dbają w Szydłowcu, ani o porozumienie, ani o wspólnotę. Dlatego tych, którzy chcieliby żebym startował zasmucę, a tych którzy nie chcą mojego startu ucieszę. Najbliższe wybory bez Banaszczyka na plakatach.

Odchodząc od tematu portalu Nasz Szydłowiec, powiedz nam czym jest dla Ciebie sam Szydłowiec?

Szydłowiec to moje miejsce na ziemi. Nie wiem, czy potrafiłbym mieszkać gdzieś indziej? Oczywiście lubię inne polskie miasta, lubię inne kraje, ale gdziekolwiek nie pojadę za chwilę tęsknię za Szydłowcem. I choć często wkurza mnie np. ten brak anonimowości, który ma się w dużym mieście, to raczej swoją przyszłość widzę właśnie w Szydłowcu. Czasami brakuje mi do Szydłowca, do władz czy mieszkańców cierpliwości, ale ja ogólnie tak mam. Często coś zauważam i krytykuję, niektórzy odbierają to jako mój atak na Szydłowiec, a to jest nic innego jak troska o miejsce, w którym codziennie oddycham.

Uważam, że wszyscy mamy prawo do krytyki, ale jeszcze bardziej mamy prawo do wspólnej pracy na rzecz Szydłowca i czasami przeraża mnie to, że tak niewielu mieszkańców Szydłowca jest gotowych poświęcić swój prywatny czas dla dobra miasta. Może przyjdzie czas i to się zmieni, chciałbym tego doczekać.

Ogólnie o Szydłowcu mógłbym opowiadać wiele, choć z drugiej strony jest to dla mnie tak osobista kwestia, że ciężko poubierać odpowiednio słowa. Tutaj jest moje życie i to tutaj chcę żyć, pracować, wychowywać syna i być może kiedyś umrzeć. Zrobiło się melancholijnie, ale może to i dobrze.

W Szydłowcu jesteś bardzo dobrze rozpoznawalny nie tylko z prowadzenia portalu Nasz Szydłowiec, ale również z działalności w lokalnych inicjatywach społecznych. Czy mógłbyś je przybliżyć naszym czytelnikom i mieszkańcom „Ziemi Odrowążów”? Z których jesteś szczególnie dumny?

Każda akcja, w której brałem udział, a pomogła w jakiś sposób drugiemu człowiekowi jest dla mnie powodem do dumy i wzrusza mnie. Od wielu lat jestem członkiem sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Szydłowcu. Pięciokrotnie miałem przyjemność być szefem sztabu, do którego należy wiele wspaniałych osób. Każdy taki finał kosztuje nas naprawdę dużo energii, z czego niewielu zdaje sobie sprawę. Od kilku lat nasi wolontariusze biją rekordy, ich też kosztuje to sporo sił i samozaparcia. Bardzo to budujące, kiedy widzisz młodych ludzi, licealistów czy gimnazjalistów, którzy w mrozie, czasem w deszczu, całą niedzielę zbierają pieniądze, które później przekazywane są przez Fundację WOŚP na zakup medycznych sprzętów. Osobiście, do tej pory nie miałem zbyt wielu okazji do przebywania w szpitalu, ale kiedy się tam pojawiałem to aż serce rosło, kiedy widziałem sprzęt z serduszkiem WOŚP i ta świadomość, że też dołożyłem do tego jakąś tam cegiełkę.

Inicjatywy charytatywne zajmują w moim życiu bardzo ważne miejsce, według mnie nie ma nic cenniejszego jak pomoc drugiemu człowiekowi. Nie lubię się chwalić tym kiedy i jak pomagam, bo czasami są to tak drobne rzeczy, że głupio byłoby o tym mówić. Chciałbym jednak w tym miejscu wspomnieć osobę, chorej na mukowiscydozę Wioli Brzeźniak. Stan Wioli był ciężki, wiele akcji charytatywnych zostało na jej rzecz zorganizowanych. Jedną z takich akcji zorganizowałem również ja, ze swoimi przyjaciółmi. Wszystko działo się bardzo szybko, udało nam się zebrać dużą sumę pieniędzy, mieszkańcy Szydłowca i okolic znów spisali się na medal. Do Szydłowca po wielu latach przerwy sprowadziliśmy zespół IRA. Niestety kilka miesięcy później okazało się, że Wiola straciła siły, choroba była silniejsza i Wiola zmarła. Młoda dziewczyna, przed którą powinno być jeszcze wiele lat życia. Mówię o tym tylko dlatego, aby uświadomić wszystkich tych, którzy pomagają lub chcą pomagać, że nie zawsze wszystko kończy się happy endem. W przypadku Wioli tak nie było, co wszyscy bardzo przeżyliśmy, bo choć Wiola była dla nas obcą osobą, to przez te kilka miesięcy wspólnej walki o jej zdrowie i życie zbliżyliśmy się do niej bardzo.

Podobnie było, kiedy zachorował pochodzący z Szydłowca Grzegorz, którego nawet nie znałem. Dostałem jednak sygnał, że może warto pomóc? Wymyśliliśmy aukcję na facebooku, ogromną rzeszę ludzi zmobilizowaliśmy do działania, kupowania, sprzedawania, a cała kasa szła na Grześka. Wszystko szło dobrze, a on nagle zmarł. Wiadomość o jego śmierci zastała mnie w Krakowie, wcześnie rano. Nie znałem Go, a poczułem się jakbym stracił kogoś bliskiego. Kiedy inni siedzą w domu i myślą, że “oo ten pomaga, lanser, popularność sobie buduje, a przy okazji może coś zarobi”, nie wiedzą o czym mówią. Tak czy inaczej warto pomagać, bo kto pomoże człowiekowi jak nie drugi człowiek?

Jak oceniasz potencjał Szydłowca na mapie turystycznej Polski?

Osiem lat słucham o turystycznym potencjale Szydłowca. Co wybory każdy kandydat na burmistrza, kandydaci na radnych opowiadają nam bajki o tym, że Szydłowiec będzie miasteczkiem turystycznym. I choć ruch turystyczny z tego co wiem rośnie, to nadal mam wrażenie, że potencjał Szydłowca jako miasteczka turystyki weekendowej jest niewykorzystany. Źle się wyraziłem to nie jest wrażenie, to są fakty. Kiedyś uważałem, że wystarczy zatrudnić jakiegoś speca od turystycznego PR-u i machina powinna ruszyć.

Przyglądając się miastu i okolicy dokładniej, da się zauważyć tyle zaniedbań dotyczących walorów turystycznych, że głowa mała. Wspomnę chociażby brak odpowiedniej bazy gastronomicznej. Wiele spraw musi zostać poprawionych, sprawdzonych, usprawnionych, aby turystyka w Szydłowcu naprawdę ruszyła. Przez 8 lat działalności portalu coś drgnęło w tym temacie, ale według mnie jest to tempo żółwie. Przeprowadzony z rozmachem “projekt kluczowy” według mnie nie został przez miasto odpowiednio wykorzystany w kontekście turystyki. Jedyna nadzieja w tym, że w zanadrzu jest coś o czym nie wiemy. Oczywiście Urząd Miejski coś tam próbuje w tym temacie zadziałać, bo są kursy organizowane dla młodych przewodników, jest program “Jak smakuje Szydłowiec?” czy rowery miejskie.

Zastanawia mnie w tym momencie, czy Urząd posiada wiedzę ilu turystów oprowadzili po Szydłowcu wyszkoleni przewodnicy, ile “szydłowieckich” potraw sprzedała każda z restauracji biorąca udział w programie, ile rowerów miejskich wypożyczyli turyści, a ile mieszkańcy? Myślę, że to ważne dane statystyczne na których można budować i planować kolejne działania.

Strasznie mocno trzymam kciuki za powodzenie wszelkich działań, które mogą przynieść naszemu miastu korzyści z ruchu turystycznego. Cieszę się, że w wakacje Rynek Wielki w Szydłowcu ożył, dzięki występom muzycznym czy wystawom prac szydłowieckich artystów. Od tego jest Rynek, o czym trąbiłem na portalu od wielu lat. Wreszcie ktoś to usłyszał, przypomniał sobie, albo zapamiętał i wdrożył w życie. To fajne uczucie.

Czy na przestrzeni ostatnich kadencji uważasz, że samorządowcy wykorzystali ten potencjał? Czy jesteś w stanie ocenić, w którym aspekcie zostały przeprowadzone dobre działania, a w których aspektach zaprzepaszczono potencjał miasta?

Więcej niż wyżej trudno dodać. Ciężko stwierdzić, czy samorządowcy wykorzystali potencjał? No bo na jakiej płaszczyźnie? Nie trzeba być fachowcem i być blisko tych spraw, aby zauważyć, że zrealizowane w ramach “projektu kluczowego” hotel “Pod Dębem” czy restauracja w szydłowieckim Zamku nie funkcjonują tak jak sobie to wyobrażano? czyja to może być wina? nie mnie wyrokować, ale ktoś powinien uderzyć się w pierś. Czy samorządowcy? Poniekąd pewnie tak, bo to w głównej mierze oni kreują szydłowiecką rzeczywistość. Samorządowcy i urzędnicy. A czy w Szydłowcu wśród samorządowców i urzędników widać osobę, lub osoby, które potrafią zrobić z Szydłowca miasteczko weekendowej turystyki?

Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam, ale ja mam wątpliwości. Dziś sprzedawane są nam nadzieje, że rewitalizacja szydłowieckiego zalewu to będzie ten punkt, który naprawdę doprowadzi do wielkiego bum na Szydłowiec. Daj Boże, naprawdę. Trzymam w tej kwestii kciuki za burmistrza Ludwa. Jest to jego pomysł z kampanii wyborczej i fajnie jakby udało mu się zrealizować swoje plany. To samo było jednak z remontem zabytków i starego miasta. Tutaj potrzebny jest jakiś szerszy plan działania, szczególnie marketingowego. Nie sztuką jest coś zrobić, sztuką jest to potem dobrze sprzedać lub wypromować.

Co myślisz o formie promocji Szydłowca związanej z Indiańską Drogą? Czy to jest ten kierunek?

Nie chcę po raz kolejny dolewać oliwy do ognia, jeżeli chodzi o “Indiańską Drogę Sat Okha”, jak został nazwany szydłowiecki odcinek drogi S7. Mogę jedynie przypomnieć, że byłem przeciwny tej nazwie. Nie mam oczywiście nic do postaci samego Sat-Okha, wręcz uważam, że sam pomysł jest nawet ciekawy, bo kontrowersyjny. Tyle, że według mnie cała akcja została rozpoczęta od końca. Moim zdaniem najpierw powinniśmy zadbać w jakiś sposób o “indiańską” infrastrukturę, czyli budowę indiańskiej wioski, dzikiego zachodu, może pomnika Sat-Okha, organizowanie jakiejś dużej cyklicznej imprezy, a dopiero potem jako finał nazwać tak drogę.

Już kilkukrotnie zdarzyło mi się usłyszeć od przejeżdżających przez “Indiańską Drogę” pytania co w Szydłowcu jest indiańskiego? Niestety dziś nie ma nic. No oprócz wakacyjnego pikniku, który w tym roku odbędzie się po raz drugi. Nie znamy jednak jego potencjału, ponieważ w roku ubiegłym był niewypałem z powodu niesprzyjającej aury.

A co powiesz na temat naszych pomysłów, m.in. z „Zatrzymaj się na kawę w Szydłowcu”? Czy Szydłowiec posiada wystarczającą bazę gastronomiczną/noclegową, aby przyciągnąć chociażby na krótki postój turystów?

To dobry pomysł, myślę, że warty uwagi, ale niestety na przyszłość, bo dziś ani baza gastronomiczna, ani noclegowa w Szydłowcu nie jest na wystarczającym poziomie. Osobiście znam w Szydłowcu jedno miejsce, gdzie można napić się naprawdę dobrej kawy. Noclegi? Ciężko stwierdzić, bo nie korzystałem, ale też nie mamy dużego wyboru.

Myślę, że sporym błędem był brak rozbudowy hotelu “Pod Dębem” o kolejne miejsca noclegowe. Dziś duży autobus np. wycieczki dzieci nie zatrzyma się w tym hotelu, bo nie ma w nim tyle miejsc. Ile takich wycieczek przeleciało nam koło nosa? Pewnie nikt nie wie.

„Razem możemy więcej” – to slogan naszego portalu. Jak oceniasz umiejętność współpracy na naszym lokalnym podwórku samorządowców czy biznesu. Czy przez ostatnie lata zauważyłeś, aby samorządowcy z ościennych gmin potrafili współpracować celem rozwoju „wspólnego dobra” mimo, że różnią ich cele polityczne? To samo tyczy się współpracy biznesu, np. wspólna delegacja firm z regionu na targi. Czy też wspieranie wyboru lokalnych firm przy realizacjach np. budżetu obywatelskiego, bądź przy przystępowaniu do różnych przetargów. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy? Czy zauważyłeś pozytywne działania w tym zakresie?

Czy ja wiem? Ciężko coś takiego zauważyć. Może czasami jakaś współpraca gmin z powiatu szydłowieckiego występuje, ale chyba rzadko. Nie wspomnę o współpracy np. Szydłowca ze Skarżyskiem, Szydłowca z Przysuchą czy Szydłowca ze Starachowicami, bo takowa, odkąd prowadzę portal zdaje się, że nie istnieje. Nie chcę zgadywać, dlaczego tak się dzieje, ale mam wrażenie, że to trochę wina naszych samorządowców.

Miasta o których wspomniałem jak dobrze wiemy na wielu płaszczyznach radzą sobie zdecydowanie lepiej niż Szydłowiec i to chyba naszą rolą byłoby zwrócenie się do nich w sprawie współpracy, wymiany poglądów, czy wspólnych projektów. A tutaj gołym okiem widać, że nic się w tym temacie nie dzieje. Jak kocham to miasto to akurat w tym aspekcie Szydłowiec to specyficzne miejsce, choć pewnie nie jedyne takie w Polsce czy na świecie. U nas rodzi się wielu “liderów”, ludzi, którzy często nie potrafią współpracować z kimś innym, ludzi, którzy najczęściej widzą czubek własnego nosa. Z takim podejściem daleko nie zajedziemy.

Momentami jest to dla mnie niewyobrażalne jak my nie potrafimy zrobić czegoś wspólnie na rzecz Szydłowca. Przykładem niech będzie chociażby ostatnie zaproszenie dla mieszkańców Szydłowca od burmistrza Ludwa, aby wspólnie zastanowić się nad tym jak mają wyglądać szydłowieckie obchody 100-lecia niepodległości Polski. Była nas garstka osób. Ja, choć w kuluarach przedstawiany jestem jako wróg obecnej władzy pojawiłem się na tym spotkaniu i cieszę się, że tam poszedłem.

Moje propozycje utworzenia logotypu szydłowieckich obchodów, a także stworzenia cyklu video rozmów ze starszymi mieszkańcami Szydłowca o tym jak wyglądał kiedyś Szydłowiec, również został przyjęty z entuzjazmem, bo ma być wpisany w kalendarz. Dla mnie jest to dowód, że można razem usiąść i porozmawiać. Pomimo tego, że w wielu aspektach dotyczących Szydłowca nie zgadzamy się i pewnie wiele spraw załatwilibyśmy inaczej.

Co myślisz o naszej inicjatywie „Ziemi Odrowążów” w formie portalu Odrowąż 24?

Z tego co mi wiadomo “Ziemia Odrowążów” to nie Wasza inicjatywa, tylko powiatów: szydłowieckiego, przysuskiego, opoczyńskiego i koneckiego. To te samorządy zawarły porozumienie nazwane “Ziemią Odrowążów”.

Osobiście uważam to za sztuczny twór w dzisiejszych czasach. O ile historycznie, powiaty skupione w porozumieniu “Ziemi Odrowążów” mają ze sobą wiele wspólnego, tak dziś raczej niewiele z tego zostało. Samo porozumienie również chyba niewiele wnosi, jeżeli chodzi o rozwój poszczególnych powiatów. Wydawany kwartalnik “Ziemia Odrowążów”, jedno – dwa spotkania na “szczycie” w roku, tyle wiem na szybko o tym porozumieniu. Jestem przekonany, że zdecydowana większość mieszkańców naszego powiatu i wszystkich pozostałych nie ma pojęcia o tym porozumieniu. Oczywiście trzymam kciuki, bo mogę się mylić, ale na dzień dzisiejszy nie zauważam jakiejś większej więzi pomiędzy mieszkańcami powiatów “Ziemi Odrowążów”.

A jeżeli chodzi o sam portal “Odrowąż 24” to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia. To, że ja klimatu “Ziemi Odrowążów” nie czuję nie oznacza, że ktoś inny nie może czuć. Wręcz przeciwnie. Jeżeli przyniesie to jakieś korzyści dla Szydłowca, jestem skłonny zmienić zdanie.

Pozdrawiam wszystkich czytelników.

Dziękujemy Marcin za wywiad i również życzymy powodzenia w dalszym rozwoju portalu Nasz Szydłowiec, oraz możliwości udziału we wspólnych lokalnych inicjatywach, które przyczynią się do rozwoju nie tylko Szydłowca, ale całego naszego regionu. 

Polub nas na Facebooku

Wiadomości z powiatu: szydłowieckiego, skarżyskiego, opoczyńskiego, koneckiego, przysuskiego i okolic



Drodzy czytelnicy!

Wasz głos jest dla nas bardzo ważny. Chcemy pisać o rzeczach, które są najbardziej istotne dla naszej lokalnej społeczności i są wam najbliższe. Jeśli jest jakaś sprawa, historia, wydarzenie, które chcielibyście nagłośnić piszcie do nas na kontakt@odrowaz24.pl

Zachęcamy również do przesyłania do nas ogłoszeń o pracę, drobnych ogłoszeń sprzedam/kupię, oraz innych, które z miłą chęcią nagłośnimy pośród naszej rosnącej lokalnej społeczności pięciu powiatów Ziemi Odrowążów.

Czekamy na wasze informacje - Redakcja Odrowąż 24

Możesz też dodać bezpośrednio informację TUTAJ